Stanisław Marchewka ,,Ryba'' - pięćdziesiąt lat niepamięci

Urodził się 16 listopada 1908 roku w Jeziorku koło Łomży. Rodzicami jego byli Antoni i Marianna z domu Jankowska. Ukończył 3 klasy szkoły podstawowej. W latach 1929-1931 odbył służbę wojskową w 18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej i tam ukończył szkołę podoficerską. W 1939 roku walczył w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Walczył w szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna "Narew") jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego.

W podziemiu

Działalność konspiracyjną Stanisław Marchewka rozpoczął w 1940 roku, wspólnie z rodziną Rydzewskich z Jeziorka, organizując podziemie na terenie gminy Drozdowo. Przyjął pseudonim "Ryba" i został mianowany dowódcą miejscowego plutonu. Był żołnierzem Obwodu ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica-Jeziorko), następnie od września 1943 r. - dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie poprzedzającym oraz podczas trwania akcji "Burza", był dowódcą plutonu w III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu. W ramach akcji "Burza" pluton "Ryby" stanowił część zgrupowania kpt. "Lipca" i znalazł się w bazie na "Kościółku". Prowadzone były akcje zaopatrzeniowe - w czasie jednej z nich "Ryba" porwał landrata Millera. Niemcy po negocjacjach uwolnili kilkunastu ludzi, a landrat wraz ze swoim współtowarzyszem zostali podrzuceni z zawiązanymi oczami na moście w Piątnicy. Niemcy postanowili zniszczyć zgrupowanie. "Lipiec" podjął decyzję o opuszczeniu bazy, co nastąpiło w pierwszej połowie sierpnia 1944 roku. W czasie wycofywania  pluton "Ryby" zaatakował i zniszczył stojącą w okolicy Grądów Woniecko kolumnę samochodów ciężarowych. Według opinii przełożonych: "Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych".

Druga konspiracja

"Ryba" po przejściu frontu pozostał ze swoimi żołnierzami. Po zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k. Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP. Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową w szeregach AKO (stworzonej 15 lutego 1945 roku rozkazem podpułkownika "Mścisława" - Władysława Liniarskiego, komendanta Białostockiego Okręgu Armii Krajowej) na terenie Rejonu "D" (d. Inspektoratu Łomżyńskiego). Został awansowany do stopnia podporucznika. Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu) Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdy" oraz dowódcy jego osobistej ochrony. W maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie od maja do lipca 1945 r.,i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. Został też adiutantem majora "Bruzdy". Z 40-osobowego oddziału wyselekcjonowano kilkuosobową grupę podległą bezpośrednio ppor. "Rybie" i stanowiącą ochronę majora "Bruzdy". Wykonano wiele akcji, likwidując dawnych współpracowników niemieckich i konfidentów nowej władzy. Atakowano posterunki milicji i zdobywano broń, dochodziło do starć z NKWD.

Na pomoc więzionym

W styczniu 1945 roku w Białymstoku została aresztowana przez NKWD Franciszka Ramotowska ("Iskra"), łączniczka i sanitariuszka. Na początku kwietnia 1945 roku "Iskra" została ciężko ranna w czasie próby ucieczki i umieszczona w Szpitalu Garnizonowym w Białymstoku. Major "Bruzda" zdecydował się na próbę jej odbicia. Akcję wykonano bez strat i bez jednego strzału wieczorem 11 kwietnia 1945 roku. Brał w niej udział także "Ryba". Pod koniec kwietnia major "Bruzda" podjął decyzję o ataku na Grajewo. Celem akcji było uwolnienie aresztowanych przez UB żołnierzy podziemia oraz sparaliżowanie pracy przedstawicieli władzy ludowej. Akcję wykonano w nocy z 8 na 9 maja. Zgrupowanie liczące około 200 ludzi zostało podzielone na cztery grupy. Grupą, która zaatakowała Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa, dowodził "Ryba". Uwolnił wówczas około 60 więźniów, zdobył dokumenty i broń. Jest coś symbolicznego w tym, że gdy wolna Europa świętowała dzień zwycięstwa nad Niemcami, w nocy z 8 na 9 maja 1945 r. z lasów nieopodal Grajewa wyruszali żołnierze AKO dowodzeni przez mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdę" w celu uwolnienia więźniów z PUBP i KP MO.

11 maja 1945 major "Bruzda" wraz z ppor."Rybą" i sześcioosobowym patrolem por. Wojciecha Przybylaka "Łosia" zorganizował zasadzkę na szosie Wizna-Łomże, pod Wyrzykami chcąc odbić aresztowanego przez UB plutonowego "Jałowca". W wyniku walki zginęło lub zostało rannych 16 funkcjonariuszy UB-MO, zdobyto całą broń i uwolniono "Jałowca". Oddział miał tylko jednego lekko rannego. Był to koniec działalności na terenie łomżyńskiego tzw. Szturmówki - specjalnego oddziału powołanego w Warszawie do walki z podziemiem w łomżyńskim, a dowodzonego przez kapitana NKWD. Oddział ten liczący około 70 ludzi został skierowany do Łomży w marcu 1945 roku i w maju tego samego roku po klęsce pod Wyrzykami wycofany do Warszawy.

21 maja sześciu współpracujących z "Rybą" strażników więzienia w Łomży rozbroiło pozostałych, zlikwidowało dwóch z nich, uwolniło więźniów, zarekwirowało broń, pieniądze i zapasy żywności, zniszczyło dokumentację więzienną i dołączyło do oddziału "Ryby".

W cywilu

Latem 1945 roku Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj zdecydowała o zmianie sposobu walki ze zbrojnej na polityczną. W efekcie podjęto decyzję o "rozładowaniu lasów". W toku tej akcji rozwiązany został też oddział "Ryby". W styczniu1946 roku opuścił szeregi konspiracji. Swoją walkę w strukturach ZWZ, AK, AKO i Win zakończył w stopniu podporucznika czasu wojny. Został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po zerwaniu z konspiracją Stanisław Marchewka opuścił Łomżyńskie i osiedlił się w Łodzi. Został kupcem. Przyjechał do Łomży w 1947 roku, aby dopełnić obowiązku ustawy amnestyjnej i wrócił do Łodzi.

W roku 1950 zaczęli ponownie ukrywać się zagrożeni aresztowaniem major Jan Tabortowski "Bruzda" i kapitan Stanisław Ciesielewski "Lipiec". Urząd Bezpieczeństwa intensywnie poszukiwał sposobu ich likwidacji. Trafił również do Stanisława Marchewki. Nie pozostawiono "Rybie" wielkiego wyboru - albo współpraca z UB i wydanie "Bruzdy", albo aresztowanie ze wszystkimi dalszymi konsekwencjami. Pod koniec 1952 roku "Ryba" pozornie zgodził się na współpracę z UB, otrzymał kryptonim "Rak" i z "błogosławieństwem" UB zaczął poszukiwać kontaktu z "Bruzdą". Według materiałów UBP: "Otrzymał on zadanie nawiązania kontaktu z bandą "Bruzdy" oraz przygotowanie warunków do jej likwidacji". Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r. kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z "Bruzdą".

Ponownie partyzantem

Do spotkania "Bruzdy" z "Rybą" doszło w lipcu 1953 roku u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. "Ryba" opowiedział "Bruździe" o działaniach podjętych przez UB i pozostał w jego oddziale. Przekazał również punkty kontaktowe, podane przez funkcjonariuszy UB. Podejmując tę decyzję musiał mieć świadomość, że pali za sobą wszystkie mosty i nie może już powrócić do normalnego życia. Nie chcąc zostać zdrajcą, wybrał pewną śmierć. Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły, Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania. Walczył u boku majora Bruzdy aż do chwili jego śmierci 23 sierpnia 1954 roku w Przytułach (pow. Łomża, kiedy to na prośbę swego komendanta dobił go jednym strzałem. "Ryba" zmylił pościg i ukrył się wspólnie z "Tygrysem" i "Zegą - Zegarem" w schronie u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. Grupa dokonywała kolejnych akcji rekwizycyjnych, pozwalających na dalsze przetrwanie.

Ostatnie chwile

Urząd Bezpieczeństwa znalazł możliwości dotarcia do "Tygrysa" i "Zegara". Obaj zgodzili się wyjść z podziemia i skorzystać z amnestii, ale nie chcieli ujawnić miejsca, gdzie ukrywał się "Ryba". Przełom następuje pod koniec lutego 1957 roku. Poprzez "Zdzisławę" - tajnego współpracownik UB - udało się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki "Zegar" dokonał reszty, wskazując funkcjonariuszom UB (kapitanowi Szkudelskiemu i kapitanowi Czaplejewiczowi) lokalizację schronu. Zdecydował się też na udzielenie pomocy przy likwidacji "Ryby".
3 marca, pod pozorem choroby żony, Wacław Dąbrowski "Tygrys" dostał prawo opuszczenia schronu. Zabudowania Grabowskiego zostały otoczone przez 2. kompanię 2. batalionu KBW z Grajewa. Wysocki wyszedł z kryjówki i zameldował UB, że w schronie został tylko "Ryba". W pobliże schronu przedostali się UB-ecy. Zorientowawszy się w sytuacji, "Ryba" zaczął strzelać do funkcjonariuszy bezpieki. Zginął w godzinach porannych 4 marca 1957 r. w walce, zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego (wg innych źródeł był to kapitan Franciszek Czaplejewicz). Śmierć ppor. ''Ryby'' jest symboliczną datą końca partyzantki niepodległościowej na Białostocczyźnie. W latach 1944-45 Stanisław Marchewka odznaczony został Orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.

Pochowany na cmentarzu parafialnym w Piątnicy k. Łomży.
Szkalowany po śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez Stanisława Wałacha, b. oficera UBP-SB oraz Feliksa Sikorskiego, b. oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do chwili obecnej.

Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra.
Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).
Odznaczenia: Order Virtuti Militari V klasy (1945 r.), Krzyż Walecznych (1944 r.).

W aktach IPN zachowała się notatka oficera SB mówiąca o tym, że leśny bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.

(Opracowano m.in. na podstawie artykułu Aleksandy Martynowicz z www.prawy.pl, materiałów IPN, materiałów z serwisu www.powiatlomzynski.pl)


W oczach PRL

''(...) zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa''

(mjr UB Wiktor Herer do jednego z więźniow w czasie śledztwa w 1948 roku , Czesław Leopold, Krzysztof Lechicki Więźniowie polityczni w Polsce 1945-1956, Wydawnictwo "Młoda Polska", Warszawa 1981, s. 8)

Minęło z górą 50 lat, a wiedza o tamtych wydarzeniach jest wciąż niepełna. W potocznej świadomości nadal pokutują fałszywe stereotypy, będące produktem komunistycznej propagandy. Do ich ugruntowania przyczynili się peerelowscy pseudohistorycy, którzy przez 45 lat nazywali ten okres "epoką walki o utrwalenie władzy ludowej". Stworzony przez nich skrajnie fałszywy obraz historii lat 40-tych i 50-tych trafiał do podręczników, encyklopedii i okolicznościowych artykułów prasowych. Chodziło nie tylko o dezinformację - aparat propagandowy PRL dbał bowiem również o to, aby uczestników ruchów niepodległościowych zohydzić moralnie, przypisując im wszelkie zbrodnie. Była to świadoma i długofalowa polityka.

Bezpośrednio po jego śmierci rozpoczęło się dorabianie mu przez komunistów legendy, która miała ukazać go jako drobnego złodzieja i mordercę, napadającego przeważnie na zwykłych, niewinnych ludzi. Przodowali w tym szczególnie byli funkcjonariusze UB, mający na swoim koncie czynny udział w represjach wobec przeciwników nowej władzy. Teraz to oni decydowali o tym, co na następne lata miało stać się prawdą, a co kłamstwem. Niestety jeszcze dzisiaj wiele osób zabierając głos opiera się właśnie na ich opiniach, często w ten sposób usprawiedliwiając własne lub swych bliskich zaangażowanie w budowę systemu komunistycznego. W upamiętnieniu Stanisława Marchewki nie chodzi bynajmniej o gloryfikowanie kogokolwiek ale o sprawiedliwe potraktowanie człowieka, któremu system komunistyczny odebrał szansę na normalne życie, a następnym pokoleniom kazał go nazywać "bandytą".

Oto np. w "Gazecie Współczesnej" (nr 131 /20822 z 6.06.1986 r.) niejaki Stanisław Fiedorowicz w artykule "Spotkanie z katem" tak opisał ppor. Stanisława Marchewkę "Rybę", partyzanta Armii Krajowej i WiN:

"Któregoś dnia, a było to jesienią 1955 roku, do celi więziennej, w której odsiadywał karę Kazimierz, wprowadzono rosłego bruneta o złym spojrzeniu. Nie przywitał się z więźniami. Usiadłszy na taborecie, mruczał:
- "K... dostanę krawat, dostanę krawat... (krawatem nazywają więźniowie karę śmierci przez powieszenie, przyp. SF). Za mało tych ...synów zabiłem. Ale com pożył, to pożył. Pieniędzy i bab to mi nie brakowało".
- Kto ma papierosa? [...] Takie gówno muszę palić. Kiedyś to amerykańskie człowiek dostawał, "Kamele", "Lukistryki". Kapitanem jestem, a z hołotą muszę siedzieć. [...]
- Mężatkę jedną miałem - mówił. - Piękna dziewucha. Włos puszysty, do samej dupy. Mąż jej w Szczecinie pracował. Początkowo nie chciała dać. To ja jej dwa pierścionki i 10 tysięcy. Dolarów! Też nie chciała. To ja wtedy spluwę do skroni. No i dała. [...]
P.S. W 1956 r. wyrokiem Sądu Wojskowego "Ryba" został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano."

W rzeczywistości Stanisław Marchewka "Ryba" zginął w walce z grupą operacyjną UB 4 marca 1957 r. i nigdy nie był aresztowany.


Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej ppor. Stanisławowi Marchewce ps. "Ryba" w 50-tą rocznicę śmierci

4 marca 2007 roku odbyły się uroczystości przy Szkole Podstawowej w Jeziorku gdzie odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ppor. Stanisławowi Marchewce ps. "Ryba". Przy kamieniu upamiętniającym odbył się apel poległych, a na jego część oddano trzykrotną salwę honorową.

Wokół kamienia upamiętniającego podporucznika Marchewkę zebrało się około stu osób. Byli tu mieszkańcy Jeziorka, członkowie jego rodziny, byli też m.in. wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski, senator Ludwik Zalewski, starosta łomżyński Krzysztof Kozicki i przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej z profesorami Cezarym Kuklo i Jerzym Eislerem na czele. W kościele parafialnym w Piątnicy odprawiona została Msza Świeta w intencji poległych za Ojczyznę.Uroczystości zakończyły się złożeniem kwiatów na grobie ppor. Stanisława Marchewki. Patronat honorowy nad uroczystościami upamiętniającymi 50 rocznicę śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. "Ryba" objął prof. dr hab. Janusz Kurtyka - Prezes Instytutu Pamięci Narodowej oraz JE ks. bp dr Stanisław Stefanek - Ordynariusz Diecezji Łomżyńskiej

Wystapienie Starosty Łomżyńskiego - Krzysztofa Kozickiego

Szanowni Państwo!
Szanowni uczestnicy dzisiejszej uroczystości!

Zgromadziliśmy się dzisiaj przed tablicą upamiętniającą postać Żołnierza antykomunistycznego podziemia na Ziemi Łomżyńskiej Stanisława Marchewki, pseudonim "Ryba".

Pokolenie Polaków reprezentowane w osobie podporucznika było generacją tragiczną, na której skupił się dramat walki z okupantem niemieckim oraz dramat "wolności" niesionej na sowieckich bagnetach i instalowania się systemu komunistycznego.

Na gruzach kraju pokolenie to przystąpiło do nowej wojny, która miała znieść sowiecką okupację i przynieść pełną suwerenność. Nigdy nie nazwana - trwała "Wojna o Polskę".
Sowiecki terror zawrócił do lasu zmęczonych latami walki żołnierzy AK i NSZ wyłapywanych teraz przez NKWD i UB. Członkowie organizacji konspiracyjnych poakowskiego antykomunistycznego podziemia podjęli nierówną walkę z sowieckim okupantem oraz funkcjonariuszami władzy ludowej.
W konspiracji pozostawali nadal ci, którzy nienawidząc komuny, postanowili trwać nadal, bez względu na to, że ich walka była skazana na przegraną . Trwali do końca i tak jak ppor. Stanisław Marchewka ginęli z bronią w ręku.
W połowie lat 50-tych na Ziemi Łomżyńskiej zginęli niemal wszyscy działający czynnie w podziemiu , przeciwnicy systemu komunistycznego.

Szanowni Państwo!

Pamięć i przeszłość nas tworzą, tworzą jako Naród, tworzą i pomagają ustanowić ład w sobie.
Pamięć historyczna jest podstawowym elementem tożsamości narodowej.

Dziś w naszych "Małych Ojczyznach" gdzie zagospodarowujemy odzyskaną wolność i suwerenność owa pamięć historyczna jest najsilniejsza. To ona pozwoliła przetrwać trudny czas, to dzięki niej dążyliśmy do istnienia jako Naród, dążyliśmy do niepodległego bytu, do życia w duchu własnych przekonań narodowych i religijnych.

Ta pamięć sprawia, że tworzymy "łańcuch pokoleń" i czujemy się wspólnotą.

Nasz wielki Rodak Papież Jan Paweł II w dziele "Pamięć i tożsamość" powiedział: "Tak - ogromna jest cena, jaką zapłacił naród polski za niepodległość, za prawo istnienia jako państwo. Przechowujmy w sercach tę świadomość i niech ona stanie się zachętą do głębokiej refleksji o Polsce, nad tym, jaką była, jaką jest i jaką powinna być".

W dniu dzisiejszym, w sposób symboliczny pochylamy się nad wszystkimi naszymi rodakami, którzy walczyli o prawdziwie wolną i niepodległą Ojczyznę.

(Źródło: www.powiatlomzynski.pl)


  • Sesja naukowa w dniu 3 marca 2007 r. pt. ''Działalność podporucznika ''Ryby'' na tle powojennej polityki władz komunistycznych'' - zobacz...

< Powrót do strony głównej >

 

a