Katyń - The show must go on?

Las katyński był w minionym stuleciu świadkiem kilku zdarzeń. Najpierw widział sowiecką zbrodnię. Mord na polskich oficerach. Ludobójstwo.

Ale na tym nie koniec. Nie oszczędzono katyńskim drzewom dalszych "atrakcji". Czego jak czego, ale naszym oprawcom, i to zarówno spod znaku sierpa i młota jak i swastyki, czarnego poczucia humoru nie brakowało. Mimo, że od 1941 r. zajęci byli śmiertelnym bojem ze sobą nawzajem, to jednak lasek katyński był dla nich jakby chwilą wytchnienia. Zatrzymywali się tu w swych zwycięskich pochodach aby odstawić swą, pieczołowicie przygotowywaną, szopkę dla burżuazyjnej tzw. opinii publicznej. Najpierw czerwoni dokonali tam aktu dziejowej konieczności i posłali polskich panów, przy pomocy strzału w potylicę, na śmietnik historii. Zbrodnia ta mogła się dokonać, tylko i wyłącznie, dzięki współpracy dwóch okupantów. Współpracy "dzieci Soso z niezwyciężonym miotem Hitlera", którzy działając "wspólnie i w porozumieniu" najechali nasz kraj w 1939 r. Kraj, który nie potrzebował wojny. Kraj, który odbudowywał swoje jestestwo po latach niewoli. Który budował Gdynię i COP, a wojna była mu potrzebna jak łysemu grzebień.

Ale bolszewicy i Niemcy nie ograniczali się do dokonywania samych zbrodni. Ich celem było także upokarzanie ofiary, łamanie jej kręgosłupa, zmuszanie do czerpania sadomasochistycznej przyjemności z dokonywanego gwałtu. Dlatego upodobali sobie lasek katyński, nie tylko jako miejsce samego, "czystego", "postępowego" mordu, ale także jako scenę do zaprezentowania swego ohydnego przedstawienia, mającego Polaków przed światem, upokorzyć.

Jak mówi przysłowie - przestępca zawsze wraca na miejsce zbrodni. Najpierw dotarli tam miłośnicy Hitlera, których osobowo przy mordowaniu polskich oficerów wprawdzie nie było, ale którzy umożliwili to sowietom w wyniku wspólnego, wrześniowego ataku. Kiedy odkryli masowe groby zagrzmieli świętym, narodowo - socjalistycznym oburzeniem. Cały cywilizowany świat miał poznać (dzięki podejmującym wysiłek walki z żydowskim bolszewizmem Niemcom) barbarzyństwo komunistów. Wpuścili nawet Polaków aby sami zweryfikowali rozmiar, a właściwie bezmiar zbrodni. Pozwolono nawet księdzu odprawić nabożeństwo.

Tak, poznajcie dobroć hitlerowców! W innym lasku - piaśnickim, w którym Niemcy mordowali polską elitę w 1939 r., nie byli tacy wspaniałomyślni. Mordowani tam m. in. księża nie mieli czasu na odprawienie mszy nawet we własnej intencji, co dopiero w intencji wszystkich mordowanych tam Polaków. W Katyniu - to co innego. Tam "polnische schweine" w sutannie była niezbędna.

Ale na tym nie koniec. Przedstawienie musi trwać! Bohaterski "miot Hitlera" musiał się wycofywać. Blask swastyki bladł. "Dzieci Soso" "wyzwoliły" las katyński. Zastały tam opuszczone rusztowania niemieckiej sceny, na której niezależni dziennikarze dr Goebbelsa wystawili dla świata sztukę pt. "Mord w Katyniu". "Dzieci Soso" to także kulturalny naród. Na nowoczesnej sztuce znali się jak mało kto. Szczególnie upodobali sobie "scenę faktu". Dlaczego nie mieliby wykorzystać kulturalnego dorobku faszystów? Wystarczy tylko trochę zmienić scenariusz (dosłownie drobnostka: w miejsce słów "bolszewicka zbrodnia", dajemy "faszystowska"), sprowadzić "polska armię", wyciągnąć dilera opium dla ludu, żeby pomachał kropidełkiem i przedstawienie gotowe!

Międzynarodowej publice się spodobało. Była pod wrażeniem możliwości reżyserskich i aktorskich, artystów z NKWD jeszcze wiele, wiele lat. Co prawda jacyś niszowi krytycy wspominali tu i ówdzie, że wystawiona w Katyniu sztuka nie oddaje prawdy, ale kto słucha oszołomów? Artystyczne trendy wyznaczała wtedy Moskwa.

Minęły lata. Wszystko płynie. Blask sierpa i młota, który wyzwolił pół Europy z brudnych łap faszyzmu, bladł. Towarzysze zarządzili odwrót. Na z góry upatrzone pozycje oczywiście. W ramach odwrotu, wolno było zmienić scenariusz enkawudowskiej sztuki sprzed lat. Znów drobnostka - w miejsce słów "faszystowska" wróciło "bolszewicka". Tzn. pardon! Nie, nie, aż tak towarzysze się nie odwrócili! W Katyniu dokonano zbrodni "stalinowskiej", poniatno!? Stalinowskiej i już!

Świat klasnął w dłonie. Spodobało się. Znów jakieś oszołomy coś mruczały, ale kto się przejmuje jakimiś "psycholami od." (wiecie kogo). Aha i jeszcze jedno, burżuazyjna opinio publiczna! To nie było żadne ludobójstwo!!! Zrozumieli?

Mijają kolejne lata i przed następną rocznicą katyńskiego ludobójstwa, wciąż jesteśmy świadkami tego samego show. Oto współczesny ambasador Repnin, namiestnik cara Włodzimierza, upokarza nas w osobie prezydenta naszego kraju. Głowa naszego państwa jest niemile widziana przez towarzyszy, więc niech lepiej zostanie w domu. "Nasz" rząd wpisuje się w tę ambasadorsko - kremlowską "narrację". A my? Czy nadal będziemy pozwalać sobie dawać po pysku przez czekistowską opryczninę?

Wiem, że dla rodzin katyńskich to miejsce jest święte. Ba! Dla każdego Polaka jest ono święte. Tam spoczywają polskie relikwie! Ale nie może to przesłonić nam tej sceny (nadbudowy), którą brunatno - czerwoni sojusznicy zbudowali tam w latach drugiej wojny światowej. Sceny, na której wystawiono obrzydliwą, antypolską sztukę. I to, co najmniej, dwa razy! To nie był zwykły rewizjonizm historyczny. To było misterium niegodziwości. I niektórzy dalej chcą to miejsce wykorzystywać do swojej brudnej gry przeciw naszemu państwu. Po raz kolejny chcą pluć na polski mundur.

Dlatego proponuję, aby Polacy zbojkotowali putinowskie uroczystości katyńskie, a w tym samym czasie zorganizowali swoje w Polsce. W końcu miejsc bolszewickich kaźni w naszej ojczynie nie brakuje. Mamy u siebie wiele symbolicznych "katyńskich grobów". Zaczekajmy na to, kiedy w Rosji naprawdę będzie z kim wspólnie i godnie pomodlić się nad grobami polskich żołnierzy.

Łukasz Kołak

Red. naczelny Kwartalnika Powiernictwa Polskiego


NIC O NAS BEZ NAS

Obecna klasa polityczna żyje we własnym odrealnionym świecie. Od 20 lat trwa sejm nieustający. Czym się zajmują "państwo posłowie"? Czy nie widzą, że kręcą się wokół własnego ogona, że w kraju nie coś, a niemal wszystko nie gra? Społeczeństwo - naród wybrał wewnętrzną emigrację. Nie ma poczucia, że od niego cokolwiek zależy! Że ma wpływ na cokolwiek! Bez względu na kogo zagłosuje, na która partię i tak jest wszystko po staremu - czyli "jakieś krasnale te karty rozdają".

Politycy nie uprawiają polityki, której krótka definicja brzmi: rozumne działanie dla dobra wspólnego! Dla obecnych polityków to działanie dla dobra własnego! Jeśli już nie "kręcą lodów" to przynajmniej są grzeczni i nie podskakują wypełniają potulnie rozkazy swoich dezinformowanych przez "lodziarzy" szefów, by nie podpaść i załapać się na następną kadencję. "Potulne ciele dwie matki ssie" - to chyba jedyne czym kierują się wybrani przez naród jego przedstawiciele. Nie rozumieją, że są wtedy tylko CIELĘTAMI! Ciekawe co by się stało, gdyby zamiast panie pośle czy radny mówić "Panie Ciele"?

Polska jest w stanie bezrządu juz od 20 lat. Może Rząd Olszewskiego próbował coś robić ale skutek był taki, że nie przetrwał pół roku! PiS próbował ale jakoś bez przekonania i determinacji. "Miałeś chamie złoty róg" a taniec chocholi wciąż trwa!

Orkiestra musi przestać grać! Wtedy wyjdziemy z zaklętego kręgu! Zobaczymy, że "król jest nagi". Porządni ludzie wycofali się z uprawiania tej obecnej pseudo-polityki. Muszą do niej wejść i działać dla dobra wspólnego! Dla dobra nich samych i ich dzieci, wnuków.... Nie pozwólmy na to, by o naszym pokoleniu dzieci uczyły się na lekcjach historii jak my o naszych przodkach z końca XVIIIw.

Jak to zrobić by nie podążać szybkimi krokami w przepaść? Jedyna droga to samoorganizacja społeczeństwa. Jest to łatwe w społecznościach małych wsiach i małych miasteczkach, gdzie wszyscy wszystkich znają! Na duże miasta przyjdzie kolej później ale w nich też należy jak najszybciej budować porozumienia ponadpartyjne! Pokazywać i promować mądrych, uczciwych i porządnych ludzi! Powinniśmy tworzyć stowarzyszenia, komitety lokalne dla ratowania kraju! Do działań dla dobra wspólnego - dla uprawiania Polityki!
Nic o nas i dla nas bez nas! To hasło powinno przyświecać wszystkim. Obudzić się z tej przeklętej hipnozy pookrągłostołowej. Twórzmy komitety wyborcze by wybrać "naszych" - patrz porządnych ludzi!

Czy jeśli raz nas oszukano, kazano cicho siedzieć, bo samozwańcze elity nawoływały: "my za was wszystko zrobimy", to mamy im wierzyć dalej? Czy tak trudno przyznać się do błędu? Czy hańbiące jest stwierdzenie: tak daliśmy się oszukać, popełniliśmy błąd? Czy nas bardziej nie ośmiesza trwanie kurczowo przy szubrawcach i złoczyńcach, którzy niszczą nasz wspólny dom - Polskę. Popatrzmy na naszą młodzież! Przez te 20 lat pokazano im wyraźnie, że ci co o wolną ojczyznę walczyli przegrali! SA szykanowani do dziś, bo stanowia zagrozenie dla samozwańczych elit! Gorzej, ludzie ze sfałszowanymi życiorysami niby to wielkich patriotów pchają się do władzy a "jacy są widzi każdy". Uchwyćmy przyczółek w samorządach. Nie wahajmy się obnażać prawdy o naszych posłach i radnych. To, że podsunęły nam partie na listy szumowiny to też nasza wina! Milczeliśmy dla spokoju. Ten spokój kosztował nas likwidację polskiego przemysłu, bezrobocie. To z naszej winy nasze dzieci szoruja gary po całym świecie!
To z naszej winy nasze córki stają się kurtyzanami! To sprzedane obcym polskojęzyczne media lansują nową moralność - zaradna studentka ma swego sponsora! Będziemy mieli niedługo nauczycielki, lekarki i sędziowie - prostytutki!

Brak naszego zdecydowanego przeciwdziałania sprawi, że stracimy Polskę. Pogońmy "dziadów" i weźmy wsie, miasta, kraj we własne ręce. Zacznijmy wreszcie uprawiać politykę! Musi się nam zacząć chcieć! Każdemu z nas. I tylko tyle.

Jadwiga Chmielowska

Przewodnicząca Oddziału Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walczącej"

 


Powrót do strony głównej