5 lipca 2010 r. Państwowa Komisja Wyborcza podała ostateczne wyniki wyborów prezydenckich. Zwyciężył Bronisław Komorowski.
Nasz naród, patrząc na jego historię i czerpiąc z niej naukę, widzimy, że nie raz upadał nisko. Byli już prezydentami agenci na usługach Moskwy: Informacji Wojskowej ''Wolski'', agenci SB ''Bolek'' oraz ''Alek''. Obecnie prezydentem został człowiek, którego wybór oblewany był szampanem przez wrogie naszemu państwu, będące na usługach Moskwy, dawne Wojskowe Służby Informacyjne.
To mówi samo za siebie.
Prezydentem został facet, ale ujmijmy to szczerze i prosto - bez jaj. Bez charyzmy przywódcy. Marionetka o poziomie mentalnym swojego przyjaciela mentora. Ktoś, komu bardziej do twarzy jest dzierżyć w ręku sztucznego penisa zamiast godności prezydenta RP. Cynik, który z jednej strony czule mówi o rozdzielaniu rowerka i czapeczki pomiędzy swoje dzieci a z drugiej-głosuje przeciwko przyznaniu pieniędzy na akcje wspierające inne dzieci. Nie wiemy czy dożyjemy do następnych wyborów prezydenckich. Każda wypowiedź Komorowskiego będzie bowiem wywoływała u nas przyspieszone i niezamierzone bicie serca, na granicy stanu przedzawałowego. Człowiek który nie wie o czym mówi, a gdy mówi to albo płakać albo się śmiać , albo z niepokojem oczekiwać konsekwencji na arenie międzynarodowej. Nie zawsze też Wikipedia będzie dostępna ,,pod ręką'' aby przeczytać i udawać, że rozumie się podstawowe pojęcia.
Czego oczekujemy od pana Komorowskiego?
Tylko tego aby podróżując po świecie nie zabierał ze sobą tzw. pierwszej damy (,,Boże chroń Polskę''). Aby wizerunek naszej Ojczyzny na świecie, po tych wybrach, nie upadł jeszcze niżej.
Stowarzyszenie ,,Solidarność Walcząca - Oddział Warszawa''