
Geneza SW - czytaj...
SW 1982-1992 - czytaj...
Pierwsze miesiące - czytaj...
Rozwój organizacyjny i terytorialny SW - czytaj...
Zasady ideowe i program SW - czytaj...
Kontrwywiad SW - czytaj ...
Radio SW - czytaj ...
SW w oczach Służby Bezpieczeństwa - czytaj...
Wspomaganie ruchów niepodległościowych w Euro- pie Wschodniej - czytaj...
SW a Okrągły Stół - czytaj...
Kalendarium SW - czytaj...
Pierwsze miesiące Solidarności Walczącej
W trzeciej dekadzie maja 1982r. odbyło się spotkanie czołowych działaczy RKS, podczas którego doszło do burzliwej debaty na temat metod dalszej walki. Władysław Frasyniuk odrzucił wówczas propozycję zorganizowania 13 czerwca marszu (lub tylko złożenia kwiatów) pod tablicą pamiątkową Solidarności przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Jego zdaniem oznaczało to "pchanie ludzi pod karabiny maszynowe". Morawiecki i grupa jego zwolenników opuścili zebranie. Przeszli do innego zakonspirowanego lokalu, gdzie zapadła decyzja o utworzeniu nowej organizacji. Do ostatecznego rozłamu w RKS doszło w początkach czerwca 1982r. 1 czerwca Kornel Morawiecki złożył formalną rezygnację (na ręce W Frasyniuka). Stopniowo z Komitetu odchodziły kolejne osoby, w tym prawie cała dotychczasowa redakcja "Z dnia na dzień" Około 6-7 czerwca przystąpiono do przygotowania nowego pisma, które ukazało się w kolportażu już 9 czerwca (z datą pierwszego numeru - 13 czerwca). Jego tytuł "Solidarność Walcząca" wkrótce stał się nazwą całej organizacji. Podtytuł jednoznacznie określał samoidentyfikację redakcji - "Pismo Solidarności Podziemnej". Numer zawierał dwa ważne teksty programowe: K.Morawieckiego Jeśli chcemy żyć oraz P.Falickiego (pod pseudonimem Piotr Kminkiewicz) Dlaczego ulica?. Pierwszy z nich miał charakter ideowy, odwoływał się do Ewangelii wg św. Mateusza, Morawiecki wzywał do walki rozumianej jako gotowość poświęcenia własnego życia w obronie słabych i prześladowanych. Falicki z kolei, przywołując przykłady udanych demonstracji majowych w wielu miastach, uzasadniał przewagę walki prowadzonej na ulicach nad strajkami w zakładach pracy; według autora manifestacje zapewniają anonimowość uczestników, dają im poczucie siły, pozwalają odnieść sukces w bezpośredniej walce, podczas gdy strajki prowadzą do represji, rozbicia struktur konspiracyjnych i nie dają nadziei na ustępstwa reżimu.

Pierwszy numer "Solidarności Walczącej" zawierał wezwanie do protestu ulicznego w dniu 13 czerwca, pół roku po wprowadzeniu stanu wojennego. Kolportowano je także w formie ulotek. Demonstracja okazała się dużym sukcesem, na wezwanie stawiły się tysiące; zwycięskie walki z ZOMO trwały do późnych godzin nocnych, na wielu ulicach Wrocławia wyrosły barykady. W praktyce potwierdziło się przekonanie, że walka czynna ma sens i nie musi automatycznie pociągać za sobą licznych ofiar. Ze sporym odzewem spotkały się również apele o manifestację 16 i 28 czerwca. Pierwsza rozpoczęła się po mszy w intencji górników zamordowanych w kopalni Wujek i przebiegała według tak zwanego modelu gliwickiego. Polegał on na chodzeniu dużych milczących grup po chodniku, co jednak nie zapobiegło interwencji ZOMO. Manifestacja 28 czerwca ponownie przerodziła się w zacięte walki uliczne, w toku których zatrzymano 257 osób.
Aby znaleźć szerszą formułę działania z dniem 1 lipca 1982r. powołano Porozumienie Solidarność Walcząca. W wydanym z tej okazji komunikacie czytamy: "Środowiska skupione wokół pisma >Solidarność Walcząca< powołały w dniu 1 lipca 1982r. Porozumienie. Jego celem jest tworzenie nowego ładu społecznego, jest walka o Rzeczpospolitą Solidarną. Podstawowym środkiem naszego działania jest budowa sieci informacyjnej, służącej propagowaniu idei solidarności społecznej w kraju i za granicą. Porozumienie jest otwarte dla wszystkich, którym idea ta jest bliska". W założeniu Porozumienie miało stanowić luźną federację grup, środowisk i osób złączonych wspólnymi ideałami i programem działania. Wkrótce powołano jego pierwszą agendę - Agencje Informacyjną Solidarności Walczącej.
Osoby związane z nowo powstającą strukturą starały się rozstać z kolegami pozostającymi w RKS w sposób możliwie dżentelmeński. Zdano związkowy sprzęt, następcom przekazano kontakty i informacje o sposobie działania poszczególnych struktur. Z datą 10-12 czerwca wydano numer "Z dnia na dzień", w którym dotychczasowa redakcja pożegnała się z czytelnikami, jednak w tym samym zespole przygotowano jeszcze kilka numerów. Tadeusz Swierczewski, ps. "Rustejko", kierujący w RKS ważnym pionem kontaktów z zakładami pracy za aprobatą Kornela Morawieckiego pozostał na swoim stanowisku. Drukarzom i kolporterom pozostawiono wybór - sami decydowali, czy chcą nadal powielać i rozpowszechniać tylko "Z dnia na dzień", nowe pismo, czy też oba. Niestety nie zawsze ten sposób działania spotykał się z wzajemnością. Większości członków redakcji "Z dnia na dzień" przez dłuższy czas nie wypłacono należnych poborów za półroczną działalność w konspiracji (ukrywając się i całkowicie poświęcając pracy podziemnej nie mieli własnych dochodów). Nastąpiło to dopiero na skutek długotrwałych nacisków. Ponadto zażądano od nich wydania dwu powielaczy pracujących na potrzeby "Solidarności Walczącej", z których jeden należał do redakcji "Biuletynu Dolnośląskiego", a drugi zakupiono z prywatnych funduszy po odmowie finansowania tej inwestycji przez W. Frasyniuka.
Dla osób nieznających kulis sprawy spór i rozłam nie zawsze były w pełni zrozumiałe, nie miały też na co dzień znaczenia. Wiele struktur zakładowych kolportowało obydwa pisma i zbierało datki zarówno na rzecz redakcji "Z dnia na dzień" jak i "Solidarności Walczącej". Pod koniec lipca 1982r. doszło do spotkania Frasyniuka i Morawieckiego, podczas którego starano się załagodzić konflikt. Na prośbę tego pierwszego SW odwołała protesty przygotowywane na 13 sierpnia. Podjęto decyzję o wzajemnym wsparciu w przygotowaniach do manifestacji w dniu 31 sierpnia. Frasyniuk zaproponował nawet, by Agencja Informacyjna Solidarności Walczącej drukowała "Z dnia na dzień" z czym najwyraźniej RKS miał kłopoty. Z propozycji tej wycofał się na następnym spotkaniu, do którego doszło około 7-8 sierpnia. Podobnie odwołano udział Morawieckiego w zebraniu RKS, zaplanowanym na 13 sierpnia (miano na nim omawiać sprawy związane z planowanymi protestami). Argumentem była rzekoma niechęć przedstawicieli zakładów pracy do nowej struktury. Pragnienie wzięcia udziału w tym spotkaniu przez lidera Porozumienia Solidarność Walcząca świadczy o tym, że jego działacze czuli się uczestnikami wielkiego ruchu Solidarności. Solidarność Walcząca aktywnie włączyła się w przygotowania do manifestacji 31 sierpnia, a podczas jej trwania ekipa Radia SW nadała pięć audycji na żywo, w tym jedną adresowaną do milicjantów (na używanym przez MO paśmie radiowym). W trakcie walk ekipa filmowa SW utrwaliła jedną z najsłynniejszych i najbardziej znanych scen z okresu stanu wojennego - przejechanie przez ciężarówkę MO demonstranta. Ujęcia te, przemycone na Zachód, były pokazywane przez większość światowych

telewizji, trafiły też na pierwsze strony gazet. Dopiero po kilku miesiącach okazało się, że przejechanym był student, podziemny drukarz i członek SW, Jarosław Hyk; szczęśliwie nie odniósł trwałych obrażeń.
Luźna formuła Porozumienia SW szybko ujawniła swoje wady, w tym przede wszystkim zły wpływ na zwartość konspiracji oraz możliwość skutecznego działania w podziemiu. Dlatego też 11 listopada 1982r. (data oczywiście została wybrana nieprzypadkowo) ogłoszono przekształcenie Porozumienia w jednolitą organizację podziemną Solidarność Walcząca. Jej naczelnym organem była Rada, złożona zwykle z kilkunastu osób. Jej skład był zmienny, stopniowo dochodzili także przedstawiciele nowych oddziałów. Według dostępnych danych w składzie ukształtowanej samorzutnie Rady początkowo znaleźli się (w porządku alfabetycznym): Zbigniew Bełz, Paweł Falicki, Michał Gabryel, Jerzy Gnieciak, Maria Koziebrodzka, Cezariusz Lesisz, Hanna Łukowska-Karniej, Kornel Morawiecki, Andrzej Myc, Zbigniew Oziewicz i Jan Pawłowski. W późniejszym okresie dokooptowano m.in. Jerzego Kocika i Władysława Sidorowicza. Rada wybierała Przewodniczącego SW, którym został Kornel Morawiecki. Po fali aresztowań z pierwszej połowy 1984r., a także na skutek w dużej mierze "dyskusyjnego" charakteru Rady, jesienią tego roku zdecydowano o powołaniu węższego ciała decyzyjnego w postaci Komitetu Wykonawczego. W jego skład weszli początkowo Morawiecki i Myc oraz Wojciech Myślecki i Andrzej Zarach. W 1985r. dołączył do nich Andrzej Kołodziej, a później Ewa Kubasiewicz, Hanna Łukowska-Karniej i Jadwiga Chmielowska. Z czasem granice między Radą a Komitetem stawały się coraz bardziej płynne, posiedzenia obu struktur odbywały się w zmiennym składzie, w tym także z udziałem osób niebędących formalnie członkami żadnego z tych dwu ciał. Ważną rolę w procesie zarządzania organizacją odgrywały także spotkania przewodniczącego Z liderami ważniejszych struktur regionalnych. Miały one miejsce nieregularnie, raz na kilka miesięcy. Spotkania te przynajmniej niekiedy odbywały się wraz z posiedzeniami Komitetu Wykonawczego; na takich plenarnych zebraniach podejmowano strategiczne decyzje.
Solidarność Walcząca we Wrocławiu posiadała kilka wyraźnie wyodrębnionych agend. Były to pion druku i kolportażu (z czasem podzielony na dwie równoległe struktury), finanse, łączność z zagranicą, grupa radiowa, komórka kontrwywiadowcza, efemeryczne Biuro Informacji (zbierające dane o represjach i ich sprawcach). Solidarność Walcząca wyposażyła w sprzęt i fundusze Niezależną Agencję Fotograficzną Dementi, która jednak szybko usamodzielniła się (w 1989r. powołano Agencję Fotograficzną Bez Pardonu). Aby zostać członkiem Solidarności Walczącej, należało złożyć przysięgę. Uroczysta przysięga z pewnością miała spory wpływ na sposób funkcjonowania poszczególnych osób w organizacji, w tym na wzrost poczucia odpowiedzialności, a także wspólnoty losu. Działalność w Solidarności Walczącej była możliwa także i bez złożenia przysięgi. Należało się jednak wówczas liczyć z tym, że osobie niezaprzysiężonej nie zostaną powierzone niektóre zadania czy informacje. Wiele osób wolało nie składać przysięgi. W latach 1987-88 Służba Bezpieczeństwa szacowała, że organizacja skupia około 500 zaprzysiężonych członków i 1100 aktywnych sympatyków. Oznaczać miało to spadek liczby zaprzysiężonych członków - w 1985r. zdaniem SB było ich 800. Dane te są jednak trudne do weryfikacji, zważywszy z jednej strony na fakt głębokiej konspiracji wielu struktur, a z drugiej ze względu na zniszczenie znacznej części dokumentów dotyczących SW. W 1985r. w skład Solidarności Walczącej weszła organizacja młodzieżowa - Młodzieżowy Ruch Oporu, przekształcając się w MRO Solidarności Walczącej. W kolejnych latach grupy młodzieżowe powstawały także w wielu strukturach regionalnych, przy czym niekiedy używały innych nazw. W Szczecinie była to Akcja Bezpośrednia, w Gdańsku grupy WiS (Wolni i Solidarni).
Symbolem Solidarności Walczącej była kotwica SW, nawiązująca do znaku Polski Walczącej. Malowano ją na murach, stanowiła także stały element graficzny wszelkich publikacji.
3 grudnia 1984r. w warunkach konspiracyjnych w jednym z wrocławskich kościołów poświęcono sztandar Solidarności Walczącej. W odczytanym podczas uroczystości przesłaniu Kornel Morawiecki stwierdzał m.in.: "Ten sztandar jest całkiem na wyrost. Jeszcze niczym nie zasłużyliśmy na niego. Nasza wizja jest ledwo zarysowana, nasza organizacja jest w powijakach. Ale ubodzy czynem i myślą, słabi i mali rośniemy przecież z wielkich dziejów i chlubnych dokonań. Nad nami poszum bohaterskich chorągwi i zawołanie >za wolność waszą i naszą<. Nad nami zroszone krwią, najdroższe biało-czerwone flagi i opaski powstańcze. Nad nami symbole Polski Walczącej i pochyłe litery złączone w najbliższym nam słowie Solidarność."
Grzegorz Waligóra , Łukasz Kamiński
Źródło : Portal 'Wolni i Solidarni'
Zobacz również :
1) ''Solidarność Walcząca'' - Wikipedia
2) Bogate opracowanie poświęcone historii SW znajdziesz w pracy magisterskiej Mateusza Morawieckiego 'Geneza i pierwsze lata ''Solidarności Walczącej'' na stronie poświęconej organizacji SW - dział : 'Historia' .
a